Ewa & Paweł | Ślub | Maciejowa Chata

Ślub Maciejowa Chata.

Ewa i Paweł trafili do mnie z polecenia mojego dobrego znajomego, który zajmuje się filmowaniem ślubów, a na ich uroczystości był świadkiem. Z narzeczonymi umówiłem się na Orlenie w Mrągowie, bo akurat nic nie przychodziło mi do głowy, byliśmy akurat przejazdem. Trochę niezręczna sytuacja, ale nie ma tego złego co na dobre by nie wyszło JAkurat Orlen serwuje dobrą kawę i nie jest to wpis z lokowaniem produktu. W końcu po zimowej przerwie nadszedł piękny majowy dzień, w którym PM zamykali jeden rozdział w swoim życiu i zaczynali zupełnie nowy. Dla mnie również był to nowy rozdział, ponieważ to był ślub, który rozpoczynał mój sezon i jadąc na przygotowania do Ewy stresowałem się jakbym zaczynał nową pracę, ale po przekroczeniu progu domu, rodzinna atmosfera, która towarzyszyła domownikom udzieliła się również i mnie, po chwili zdałem sobie sprawę, że przecież jestem szczęściarzem mając taką pracę.

fotograf ślubny Łomżafotograf ślubny Łomżafotografia ślubna Łomża

Po przygotowaniach Ewy udaliśmy się z filmowcami z Video Island na przygotowania u Pawła. Lubię obserwować ludzi wokół mnie i wychwytywać emocje które towarzyszą w takich wzniosłych chwilach. Błogosławieństwo, którego udzielali rodzice swemu synowi zawsze przywodzi mi na myśl jeden z fragmentów księgi Rodzaju „Opuści człowiek ojca swego i matkę, i połączy się ze swą żoną, a będą ci dwoje jednym ciałem”

Następnie udaliśmy się do kościoła w m. Śniadowo. Lubię kościoły które znajdują się w małych miejscowościach, zawsze panuje tam cieplejsza atmosfera, mniej formalna.

Ślub Maciejowa Chata w Ostrowi Mazowieckiej, tu odbyło się przyjęcie weselne. Od tego momentu często jak jestem na trasie w kierunku warszawy to zajeżdżam tu na obiad, mają świetnego placka cygańskiego.

ślub Maciejowa chata

Sesja ślubna na Mazurach

Na sesję ślubną wybraliśmy się dookoła J. Niegocin.Wcześniej zastanawiałem się czy sielankowy pejzaż, do którego przyzwyczaiłem już swoich klientów będzie pasował do Ewy i Pawła. Z początku starałem się szukać bardziej estetycznych pejzaży, objeżdżając dookoła jezioro Niegocin. Zrobiliśmy kilka ujęć na pomoście i udaliśmy się na jedną sprawdzoną miejscówkę, która była oddalona o 15km. Na miejscu okazało się, że na sesji mamy niezapowiedzianego gościa, który podgryzał moją torbę z obiektywami. Jedynie Ewa zachowała zimną krew, bo ja jednak trochę obawiałem się reakcji młodego konia. Na koniec chcieliśmy znaleźć jakiś kawałek lasu, żeby wykorzystać ostatnie promienie zachodzącego słońca i błądząc po bezdrożach znaleźliśmy pole zboża które mieniło się w złotych kolorach.

fotograf ślubny Giżyckofotograf Giżyckosesja ślubna na mazurachfotograf węgorzewonaturalna fotografia ślubna fotograf ślubny mazury